Dokumenty Google

Dokumenty Google - strona główna

Przykłady użytkowników

5 z 6   wstecz dalej

Poniżej zamieszczamy wybrane, z życia wzięte przykłady pokazujące jak można korzystać z serwisu Dokumenty Google. Czy chcesz, abyśmy zamieścili tu Twoją historię? Jeśli tak, napisz do nas.

Lesley

Od: Lesley Cutts, dyrektor ds. marketingu w firmie GoodnessDirect

Prowadzimy sklep internetowy, w którym można kupić 5000 produktów. Co kilka miesięcy nasz asortyment powiększa się o około 200 artykułów - wiąże się to ze zrobieniem nowych zdjęć, opisaniem produktów, sprawdzeniem opisów, a następnie umieszczeniem ich w naszej witrynie internetowej, blogach i biuletynie informacyjnym. Zazwyczaj panuje tu spory chaos, gdy różni fotografowie i autorzy opisów pracują nad różnymi produktami. Wymiana informacji jest niekiedy tak utrudniona, że niektórych produktów nie udaje się nam wystawić na sprzedaż. Serwis [Dokumenty Google] zmienił wszystko na lepsze. Możemy teraz utworzyć dokument Google, nad którym będzie wspólnie pracować kilka osób - dzięki temu oszczędzamy czas. Klienci mogą utworzyć arkusz Google zawierający listę nowych produktów, które będą dostępne w witrynie internetowej. Wszystkie działy mogą pracować nad tym arkuszem w czasie rzeczywistym. Dzięki temu fotografowie i autorzy opisów wiedzą na czym stoją i co jeszcze trzeba zrobić. To wspaniałe rozwiązanie. Teraz wszyscy mówimy jednym głosem!


Reyner

Od: Reyner z Chicago, spedzajacy wakacje na Alasce

Korzystam z arkusza kalkulacyjnego Google, aby wspólnie z moimi trzema kolegami z college'u zaplanować wakacje na Alasce. Po ukończeniu szkoły rozjechaliśmy się po różnych miastach, aby rozpocząć kolejny ciekawy rozdział życia. Teraz jesteśmy rozrzuceni po całym kontynencie. Ja mieszkam w Chicago, Ferry w Los Angeles, Eliana w Atlancie, a MJ w San Francisco. Przesyłanie sobie za każdym razem najnowszej wersji arkusza kalkulacyjnego pocztą e-mail jest bardzo nieefektywne. Próbowałem też korzystać z funkcji publikowania programu Excel, ale pozostali mogli wówczas tylko wyświetlać opublikowany arkusz, bez możliwości jego modyfikowania ani zapisywania. Serwis [Dokumenty Google] ma wszystko, czego potrzebujemy: możemy komunikować się, pracować, modyfikować plan naszej wielkiej wyprawy na Alaskę i zapisywać uzyskane informacje bez obawy, że arkusz zostanie zastąpiony inną wersją przez osobę, która pracuje nad plikiem w tym samym czasie.


Frank

Od: Frank, członek klubu kibiców drużyny Red Sox

Mam sezonowy karnet na mecze drużyny Red Sox z Bostonu, lecz przeprowadziłem się do St. Louis. Chociaż udaje mi się odwiedzić Fenway najwyżej kilka razy w roku, zatrzymałem karnet i użyczałem go odpłatnie rodzinie i znajomym. Najpierw utworzyłem arkusz kalkulacyjny programu Excel, który wysyłałem do każdej osoby po kolei w celu wybrania meczów do obejrzenia, ale zawsze musiałem czekać na jego odesłanie przed wysyłką do kolejnego chętnego. Odbierałem telefony w sprawie arkusza i musiałem powtarzać kolegom "Cierpliwości, jesteś trzeci w kolejce". Niektórzy obrażali się, że nie dostali arkusza wcześniej (Co z meczami przeciwko Jankesom? Czemu wszystkie sobotnie mecze są już zajęte? Dlaczego przesłałeś arkusz najpierw jemu, a nie mnie?). Serwis [Dokumenty Google] znacznie uprościł logistykę - teraz po prostu wysyłam do wszystkich e-mail i zapraszam do wybierania dostępnych meczów. I byłbym zdziwiony, gdyby w tym roku cały proces trwał dłużej niż tydzień. A kiedyś ciągnęło się to miesiącami!


Ryan

Od: Ryan Jones, bloger, pisarz i inżynier oprogramowania

Stale korzystam z serwisu [Dokumenty Google], współpracując z innymi twórcami blogów. Możliwość pracy nad tym samym dokumentem w różnych miejscach i czytania w czasie rzeczywistym poprawek wprowadzonych przez innych autorów jest ekscytująca. Korzystałem z serwisu również podczas pracy nad moją książką - słownikiem slangu internetowego. Dzięki temu nie musiałem wysyłać e-maili do recenzentów i redaktorów - mogli oni nie tylko proponować poprawki online, ale i czytać uwagi wprowadzone przez innych. Proces redakcji uległ w ten sposób znacznemu skróceniu. Serwis [Dokumenty Google] przydaje mi się również do śledzenia nawyków żywieniowych i liczenia kalorii. O wiele łatwiej jest zapisać skład posiłku od razu po jego zjedzeniu (czasami jeszcze w restauracji) niż po powrocie do domu przypominać sobie, co się zjadło i ile to miało kalorii.

Dobra robota. Dziękuję.


Ken

Od: Ken Leebow, autor książek z serii 300 Incredible Things to Do on the Internet

Chciałbym powiedzieć wam, jak bardzo lubię korzystać z serwisu [Dokumenty Google]. Nie mogę się doczekać, kiedy wszystkie moje aplikacje będą online. Jako autor muszę wyszukiwać w internecie mnóstwo informacji. Każdego dnia używam kilku komputerów. Dzięki serwisowi [Dokumenty Google] mam stały dostęp do najświeższych wersji książek, które właśnie piszę, niezależnie od tego, gdzie jestem. Zwiększa to moją wydajność, ponieważ zawsze, gdy wpadnie mi do głowy jakiś nowy pomysł lub znajdę informację, którą chcę umieścić w książce, wystarczy, że podejdę do najbliższego komputera.

Poza stałym dostępem przez internet do bieżących kopii swoich książek zyskuję też możliwość udostępniania ich redaktorowi. Dzięki temu zawsze pracujemy na tej samej kopii, która jest zawsze aktualna. Dziękuję wam za udostępnienie tej usługi.


Andrew

Od: Andrew Spittle, student pierwszego roku w Whitman College i autor blogu

Właśnie zacząłem studiować w Whitman College i wykorzystuje [Dokumenty Google] niemal do wszystkiego. Dzięki temu serwisowi zamieszczam wpisy w swoim blogu, odrabiam zadania domowe, sporządzam notatki z lektur i robię wiele innych rzeczy. Uwielbiam [Dokumenty Google] jeszcze bardziej niż kiedyś, ponieważ zawsze, gdy nie mam przy sobie swojego notebooka MacBook, a muszę sporządzić jakieś notatki, mogę to zrobić w prosty sposób. Nowa wersja serwisu jest świetna. To dokładnie to, czego szukałem. Dzięki, że ciągle pracujecie nad tym, aby produkty Google były znakomite.


Heather

Od: dr Heather Truong, prawniczka, która lubi kontrolować swój budżet i planuje Sylwestra w Meksyku

Szukałam dobrego narzędzia do rejestracji wydatków. Sporządziłam w tym celu arkusz kalkulacyjny programu MS Excel, ale trudno było "transportować" go z pracy do domu. Musiałabym wysyłać sobie nową wersję pod koniec każdego dnia pracy itd. I nagle ZNALAZŁAM [Dokumenty Google]!! W SAMĄ PORĘ!!! Dzięki serwisowi moje finanse są zawsze aktualne i uporządkowane.

Co więcej, moja przyjaciółka organizuje noworoczny rejs do Meksyku na Sylwestra 2007. Utworzyła arkusz kalkulacyjny z informacjami dla wszystkich uczestników dotyczącymi kwot i terminów płatności, zakwaterowania itp. Nie potrafiła umieścić arkusza w witrynie internetowej, więc mozolnie wysyłała wszystkim jego kolejne wersje. Z POMOCĄ ZNÓW PRZYSZEDŁ SERWIS [Dokumenty Google]!

Zespołowi GOOGLE należą się podziękowania. Dzięki Wam moje (i nie tylko) życie stało się o wiele łatwiejsze i lepiej zorganizowane. Z niecierpliwością czekam na Wasze nowe serwisy. Tak trzymać!


Mark

Od: Mark Dawson, koordynator operacyjny wyścigów na 1/4 mili na torze Las Vegas Motor Speedway

Tutaj, w kompleksie Las Vegas Motor Speedway, serwis [Dokumenty Google] pozwala nam zaoszczędzić mnóstwo czasu. Wykorzystujemy ten serwis podczas naszych cotygodniowych spotkań do odnotowywania czasu pracy, co jest potrzebne do sporządzania listy płac. Zanim zaczęliśmy korzystać z serwisu [Dokumenty Google], musieliśmy wymieniać się plikami programu Excel, przesyłając je pocztą elektroniczną lub przenosząc na dyskietkach. Tylko tak mogliśmy przekazywać je między budynkami. Był to proces bardzo zawodny i powolny, zwłaszcza że nasz kompleks składa się z wielu budynków. Teraz, gdy tylko nasi pracownicy wprowadzą swoje godziny pracy, informacje te są natychmiast zapisywane i dostępne dla mnie w dowolnym miejscu na świecie. Jeśli siedząc na plaży w Key West zechcę sprawdzić, czy dział płac otrzymał arkusze z czasem pracy, to mam taką możliwość. Właśnie dlatego zawsze trzymam się rozwiązań Google i jestem ciekaw, co nowego jeszcze wymyślą.


Bryan

Od: Bryan Massingale, zięć w pełnym tego słowa znaczeniu

Z serwisu [Dokumenty Google] korzystam głównie po to, żeby pomagać mojej teściowej. Ona nie jest zbyt obeznana z komputerami, a kilka miesięcy temu dostała nową pracę. Jednym z wymagań pracodawcy jest to, żeby składała mu miesięczny raport na temat postępów swojej pracy. Dlatego stworzyłem dla niej specjalny arkusz kalkulacyjny, do którego może wprowadzać takie informacje. Problem polega tylko na tym, że ja mieszkam w Północnej Karolinie, a ona w Zachodniej Wirginii. Dotychczas mogłem pomagać jej w pracy na dwa sposoby, z których żaden nie był ani łatwy, ani wydajny.

Po pierwsze, mogłem zdalnie zalogować się na jej komputerze i wykonać cala prace bezpośrednio na jej pececie, ale połączenie często zwalniało, a czasami nawet się zrywało. Po wprowadzeniu wszystkich zmian wysyłałem plik do siebie pocztą elektroniczną, żeby mieć kopię na wypadek, gdyby teściowa znów coś u siebie poprzestawiała. :-) Nie muszę chyba mówić, że nie lubię pracować w taki sposób.

Drugie rozwiązanie, które stosowałem, polegało na tym, że teściowa przesyłała mi plik pocztą elektroniczną, a ja pracowałem na nim lokalnie, a następnie odsyłałem go z powrotem. To również nie był efektywny sposób.

Kiedy usłyszałem, że Google wypuszcza na rynek internetowy arkusz kalkulacyjny, byłem bardzo podekscytowany. Po pierwsze dlatego, że natychmiast zdałem sobie sprawę, że rozwiąże to wszystkie problemy, o których przed chwilą pisałem, a po drugie dlatego, że wiedziałem, że firma Google robi coś albo dobrze, albo wcale. Teraz mogę umieścić arkusz w internecie, nadać teściowej status osoby przeglądającej i możemy wspólnie nad nim pracować. Gdy zapiszę ostatnie zmiany, teściowa może pobrać plik i przesłać go pocztą elektroniczną do swojego menedżera. Koniec z ciągłym przesyłaniem e-maili tam i z powrotem, a dzięki temu, że arkusze są przechowywane na serwerach firmy Google, nie muszę martwić się o to, że gdzieś mi zaginą albo że będę miał "nieprawidłową wersję".

Dzięki ci, Google!


Debbie

Od: Debbie, Mary Anne, Jerri, Rita i inni wolontariusze z sąsiedztwa:

Korzystamy z serwisu [Dokumenty Google], aby dzielić się informacjami z wolontariuszami z naszego stowarzyszenia pomocy sąsiedzkiej w Nowym Orleanie.

Wyznaczone osoby gromadzą dane dotyczące infrastruktury związane z huraganem Katrina w celu przyspieszenia odbudowy naszych domów i naszego życia. Jedna osoba przesyła do serwisu [Dokumenty Google] dane o zaobserwowanych problemach (takich jak przecieki, zniszczone studzienki kanalizacyjne, braki w oznakowaniu ulic i brakujące znaki stop). Następnie arkusze kalkulacyjne są udostępniane innym członkom stowarzyszenia, zarządowi wodociągów miejskich i władzom miasta, aby mogli zapoznać się z problemami i zająć się ich rozwiązywaniem.

Serwis [Dokumenty Google] ułatwia nam wprowadzanie informacji i jest JEDYNYM sposobem udostępniania aktualnych danych.


Anand

Od: Anand, dyrektor ds. rozwoju w firmie Silicon Oyster Technologies z Chennai w Indiach:

Z serwisu [Dokumenty Google] korzystam od kilku tygodni. Okazał się on bardzo przydatny dla naszego działu rekrutacji. Jako zagraniczna firma programistyczna, której menedżerowie rozrzuceni są po świecie i pracują w różnych strefach czasowych, mamy problemy z organizowaniem rozmów kwalifikacyjnych dla kandydatów do pracy. Jednak teraz korzystamy z serwisu [Dokumenty Google] i wprowadzamy do niego wszystkie dane kandydatów wraz z harmonogramem rozmów kwalifikacyjnych. Nasi menedżerowie sami wprowadzają informacje o tym, jakie godziny spotkań z kandydatami najbardziej im odpowiadają. Dzięki temu możemy szybko odpowiadać kandydatom, a cały zespół ma dostęp do aktualnych informacji.

Choć istnieje wiele systemów śledzenia zgłoszeń, serwis [Dokumenty Google] jest najlepszy i jest darmowy. Trzymajcie tak dalej!


Mark

Od: Mark Ojascastro, meloman i bywalec koncertów

To dopiero pomysłowy wynalazek! Przez długi czas nasza grupa korzystała z krążącego pliku XLS w celu podliczania kosztów biletów na koncerty. Ktoś proponował koncert i wprowadzał dane, a inni po obejrzeniu pliku oznaczali odpowiednimi symbolami te koncerty, które chcieli zobaczyć. Osoba kupująca bilety wprowadzała informacje na ten temat do arkusza, który automatycznie podliczał koszty. W ten sposób wiadomo, kto jest komu i ile winien! Nie ma potrzeby oddawać pieniędzy, ponieważ bilety na koncerty kupujemy na zmianę. (Widać to najlepiej na zrzucie ekranu przedstawiającym arkusz kalkulacyjny Google, z którego korzystamy).

Teraz, kiedy arkusz jest dostępny online, nie musimy tracić czasu na pobieranie i zapisywanie plików - wszystkie dane znajdują się w jednym, aktualnym arkuszu. To jest przełom!


Scott

Od: Scott Clark, konsultant ds. marketingu internetowego w firmie Site Creations

W mojej pracy, w której zajmuję się marketingiem w wyszukiwarkach, muszę regularnie wymieniać z klientami duże ilości tabelarycznych danych. W przeszłości musiałem załączać do e-maili arkusze programu Excel lub publikować informacje na stronach internetowych w postaci tabel. Wymagało to dodatkowej pracy i było niewygodne. Nigdy nie mieliśmy dostępu do najnowszej wersji dokumentu, a scalanie informacji zawsze było kłopotliwe. Dzięki serwisowi [Dokumenty Google] ja i moi klienci zawsze wiemy, że nasze dokumenty są w jednym miejscu i że możemy wspólnie nad nimi pracować. Moim klientom bardzo się podoba szybkość, z którą wykonuję teraz moją część pracy, i mogę szczerze powiedzieć, że zyskałem w ten sposób przewagę nad konkurencją.

Kluczową rolę odgrywa prostota i dostępność serwisu [Dokumenty Google]. Może z niego korzystać każdy. Pozwala on wykonać pracę niezależnie od tego, czy jest się w danej chwili na lotnisku czy w kawiarni, a wszystko to bez potrzeby wleczenia ze sobą przesadnie rozbudowanej aplikacji, której samo uruchomienie zajmuje cztery minuty. Jest to też świetne rozwiązanie dla osób, które chcą wspólnie tworzyć artykuły prasowe - opisywać różne historie lub przygotowywać listę pytań do wywiadu. Za każdym razem, gdy wchodzę do tego serwisu, wymyślam dla niego jakieś nowe zastosowanie. Dobra robota!


Amy

Od: Amy Kimber, specjalistka w grze PuzzlePirates

W grze PuzzlePirates jestem właścicielką kuźni, w której wyrabiane są kule armatnie sprzedawane grabieżczym hordom piratów, którzy z kolei zasypują nimi swoich wrogów. Ponieważ w grze ciągle ktoś kogoś atakuje, muszę zaspokajać popyt na kule armatnie, jednak za cenę, która gwarantuje mi zysk. Tu właśnie przydają się arkusze kalkulacyjne.

Współwłaściciel mojego sklepu mieszka w innej strefie czasowej. Za pomocą serwisu [Dokumenty Google] może on aktualizować wartości rynkowe kul (oraz drewna i żelaza, z których są wytwarzane) podczas gry. Po zalogowaniu się ja robię to samo. Dzięki temu nasze dane nie są nigdy starsze niż 12 godzin. Jest to szczególnie przydatne, gdy w świecie piratów panuje wojna - dobrze jest dysponować informacjami, którymi można się natychmiast podzielić z admirałami innych flot. Dzięki temu możemy bowiem osiągnąć większe zyski, które następnie przeznaczamy na rzeczy znacznie ważniejsze w życiu pirata: okręty, rum...


Mick

Od: Mick, emerytowany policjant z Poole w hrabstwie Dorset (Wielka Brytania):

Łatwość udostępniania, którą oferuje serwis [Dokumenty Google], pozwoliła mi rozwiązać mój domowy problem.

Dotychczas naszą codzienną listę zakupów sporządzaliśmy na kartce w kuchni. Jeśli mojej żonie udawało się wyjść z pracy w przerwie obiadowej, żeby zrobić zakupy, ale nie miała przy sobie tej kartki, musiała do mnie dzwonić, żeby upewnić się, co było na liście. Bez dzwonienia do siebie nie mieliśmy też możliwości dopisywania różnych rzeczy w ostatniej chwili. Rozwiązaniem okazał się udostępniony arkusz zaprojektowany tak, aby dało się go wydrukować na kartce A4. Wszystkie pozycje są w nim wyszczególnione w takiej samej kolejności, w jakiej są ułożone w lokalnym supermarkecie. Każde z nas może w dowolnej chwili dopisać nowe sprawunki bez konieczności kontaktowania się z drugą stroną i każde może iść na zakupy ze świadomością, że ma na pewno aktualną listę. Po wydrukowaniu arkusza zawartość komórek jest usuwana i rozpoczyna się sporządzanie nowej listy.

Wydruki świetnie się sprawdzają, gdy chodzę między sklepowymi regałami, a co ważniejsze, nie muszę już rozszyfrowywać odręcznych zapisków mojej żony!


Jonathan

Od: Arthur Freydin, menedżer ds. marketingu interaktywnego w firmie Home Decor Products, Inc.

Serwis [Dokumenty Google] wywołał wielkie poruszenie w dziale marketingu firmy Home Decor Inc. Format online jest nadzwyczajny: umożliwia pełną współpracę tak w ramach działu, jak i z naszymi partnerami online. Dzięki niemu nie musimy już wysyłać pocztą e-mail najnowszych aktualizacji słów kluczowych do naszych partnerów marketingowych.

Ta platforma jest naprawę NIESAMOWICIE elastyczna i wiem, że dotychczas zdążyłem poznać zaledwie jej podstawy. Już nie mogę się doczekać, aż odkryję cały jej przyszły potencjał!


Tapan

Od: Tapan Pandita, organizator uczelnianego festiwalu kulturalnego

Przygotowuję festiwal kulturalny dla mojej uczelni (Mood Indigo, IIT Bombay). Mamy długą listę potencjalnych sponsorów, zawierającą ich numery telefonów, adresy e-mailowe, adresy pocztowe i mnóstwo innych danych. Moją grupę, złożoną z 5 osób, poproszono o koordynowanie kontaktów ze wszystkimi sponsorami, co początkowo było męczącym zadaniem. Gdy jednak odkryłem serwis [Dokumenty Google], miałem wrażenie, że moje marzenia się spełniły. Oczywiście wszystkie produkty firmy Google są zawsze bardzo przydatne. Na przykład usługa Gmail chat, z której korzystaliśmy zanim poznaliśmy serwis [Dokumenty Google]. Za jej pomocą rozsyłaliśmy ludziom różne materiały i potem je omawialiśmy. Wielkie dzięki, Google, za wymyślanie tych wszystkich fajnych rzeczy!


Mike

Od: Mike Remington, członek fantastycznej ligi bejsbolowej

Wraz z piętnastoma przyjaciółmi od 12 lat gram w fantastycznej lidze bejsbolowej. Przez lata technika pozwoliła nam znacznie poprawić sprawność administracyjną, ale niektóre obszary wciąż wymagają dopracowania. Serwisy internetowe fantastycznej ligi bejsbolowej umożliwiają śledzenie wielu ważnych elementów, ale z uwagi na skomplikowany charakter przepisów ligi wciąż mamy dużo pracy z arkuszami kalkulacyjnymi.

Co tydzień nasz przewodniczący musi rozesłać pocztą e-mail arkusz z danymi o transferach, selekcji zawodników kontraktowych i wolnych strzelców, pozostałych funduszach, limitach wydatków na pensje zawodników itd. Jeśli chodzi o funkcje i formuły, sam arkusz jest całkiem prosty. Problem w tym, że nie wszyscy gracze są tak dobrze zorganizowani jak nasz przewodniczący. Gracze wciąż zawracają mu głowę, prosząc o ponowne przesłanie bieżącego arkusza, pytając o wersje czy usunięte e-maile lub próbując dokonywać transakcji bez odpowiednich funduszy itp. We wspólnym arkuszu kalkulacyjnym w serwisie [Dokumenty Google] te informacje są dostępne dla każdego. W razie potrzeby serwis umożliwia również udostępnianie uprawnień do aktualizacji arkusza. Przetwarzane przez nas informacje są bardzo dynamiczne i serwis [Dokumenty Google] z pewnością pomoże nam osiągnąć wyższy poziom.


Uwaga: tam, gdzie w historiach użytkowników znajdowały się odwołania do serwisów Writely, Arkusze Google lub Dokumenty i Arkusze Google, wstawiliśmy nową nazwę produktu - Dokumenty Google.